Kto jeszcze chce pracować w korporacji, 
dobrze zarabiać, zdobyć prestiż czy władzę,
... nie tracąc przy tym zdrowia?

Dlaczego niektórzy odnoszą wielki sukces pracując w korporacji, a większość traci po prostu zdrowie?

Jak ustrzec się największego błędu, który może zniweczyć wszystkie plany zawodowe i prywatne? 

W jaki prosty i skuteczny sposób, można zachować energię na realizację swoich największych marzeń?

A zatem ...
Nie, nie chcę tego.

Niezależnie od obecnego miejsca, w którym jesteś na drodze Twojej kariery, widzisz i czujesz, że praca drenuje Twoją energię życiową.
Ma negatywny wpływ na Twoje relacje z innymi, Twoją stabilność emocjonalną i Twoją chęć do działania. Buduje u Ciebie poczucie winy, odbiera motywacje, pogłębia apatię i ostatecznie … rujnuje Ci zdrowie.

A przecież, zawsze chciałaś i nadal pragniesz pełnego energii, satysfakcjonującego i spełnionego życia.
A nie „zapracowanej egzystencji”.

Tak, chcę tego.
A zatem ...
Ważne pytanie

Co jest potrzebne, aby to osiągnąć?

Możesz mieć wiedzę, umiejętności, doświadczenie, odpowiednie cechy charakteru … i pewnie jeszcze tuziny innych zalet. Możesz mieć również szczęście.
Ale jest jedna rzecz, bez której najszersza wiedza, wspaniałe umiejętności, wieloletnie doświadczenie i pozostałe wymienione i niewymienione elementy zdadzą się na nic.
To rzecz pierwotna i podstawowa, warunek sine qua non … czyli bez tego ani rusz.
To coś, to:
ENERGIA
Odpowiedni poziom energii lub jej brak, determinują nie to, co i jak robimy, tylko czy w ogóle robimy cokolwiek.
Jeśli brak Ci energii, to jesteś jak iPhone bez prądu, Vestas Sailrocket bez wiatru, czy jak Bugatti Veyron bez benzyny.
Co z tego, że jesteś najlepsza na świecie, skoro nie dasz rady zawiązać sobie butów, by wyjść z domu i to światu udowodnić.

Gdzie zatem podziała się Twoja energia,
której miałaś pod dostatkiem jakiś czas temu?

Wszyscy znamy odpowiedź. Za większość naszych problemów odpowiedzialny jest:

STRES

Ale czy dobrze rozumiemy to pojęcie? Jaka jest definicja stresu? Czy potoczne rozumienie tego terminu jest poprawne? Co to jest przewlekły stres? Co w praktyce oznacza często spotykane stwierdzenie: "żyję w przewlekłym stresie”.

Stres = Brak Energii
Mówiąc obrazowo, żyć w przewlekłym stresie oznacza tyle:
nawet jeśli masz czas by zrobić to, co ważne, co się liczy dla Ciebie, Twojej rodziny czy w Twojej pracy - nie jesteś do tego zdolna. Bo brak Ci energii.
To, co najlepsze w Twoim życiu przydarza się rzadko, bo nie masz energii na zapoczątkowanie takich zdarzeń.

Idee, propozycje czy inicjatywy, które mogłyby zmienić niechciany bieg spraw odkładasz „na lepsze czasy”. Bo brak Ci energii. Projekty, zamierzenia i plany, których realizacja dałaby upragnione rezultaty pozostają niedokończone. Bo brak Ci energii. Twoja uwaga, którą powinnaś poświęcić Twojemu małżeństwu, rodzinie, dzieciom czy Twojemu zdrowiu pozostaje rozproszona. Bo brak Ci energii. I tak dalej ….

Dobra wiadomość:

Ty jesteś OK.

To nie jest Twoja wina!

To skutek uboczny pracy w korporacji.

Jestem tu, aby Ci pomóc.
Chcesz osiągnąć sukces. Brawo!
Chcesz kierować tym, co robisz, zaplanować wszystkie ważne dla Ciebie sprawy, a nie reagować wyłącznie na ciągle pojawiające się nowe „pożary za pięć dwunasta”. Chcesz być proaktywna, a nie reaktywna. Chcesz mieć energię do realizacji zadań i projektów, planowania i osiągania celów oraz delegowania i wymazywania zakończonych spraw ze swojej pamięci. Chcesz żyć i pracować w spokoju. Oczami wyobraźni widzisz swój sukces …

Jak on wygląda? Jak byś się wtedy czuła? Jak brzmią fanfary triumfu? Jak smakuje zwycięstwo? Czujesz już jego zapach?

To możesz być Ty w niedalekiej przyszłości.
Skoncentrowana i mocna
... jak wiązka fotonów
Wyobraź sobie chwilę, kiedy znowu z łatwością koncentrujesz się na krytycznych zadaniach w Twoim życiu. Każdego dnia, jak laserem, oddzielasz to, co ważne od nieistotnych elementów na Twoje drodze. Załatwiasz wydajnie i z satysfakcją wszystkie sprawy z Twojego kalendarza. Z chęcią pomagasz Twoim klientom. Z uśmiechem uczestniczysz w biurowych spotkaniach. Na koniec dnia wychodzisz z pracy dokładnie kiedy zaplanowałaś - będąc pewną, że zrobiłaś wszystko, co ważne.

Wydajna i produktywna
... jak całe Chiny
Wyobraź sobie ten moment, kiedy odzyskujesz motywację i zapał, kiedy przystępujesz do działania bez złości i niechęci, za to uruchamiasz swoje najlepsze umiejętności i zaangażowanie. Wtedy pojawia się satysfakcja. Twoja wydajność wystrzela jak rakieta, a Twoja produktywność z łatwością przekracza nieosiagalne dotąd poziomy. Niezależnie czy mierzysz ją poprzez ROI, sprzedaż czy udziałami w rynku.

Ze wsparciem
... jak Wałęsa pod bramą Stoczni
Wyobraź sobie ten poranek, kiedy wypoczęta po regenerującym śnie „masz tę moc” by obudzić wszystko, co najlepsze i najmocniejsze w Twoim zespole i skonsolidować go wokół Twojej wizji. Widzisz, czujesz, po prostu wiesz, że Twój zespół rozumie Twoje oczekiwania i zobowiązania. Harmonogram, który opracowałaś jest w pełni akceptowany przez wszystkich. Ludzie przychodzą do Ciebie w odpowiednich momentach, a nie cały czas. Wreszcie masz pełne wsparcie jakiego oczekiwałaś.

Kwitnąca
... jak wiosenna wiśnia w Japonii
Wyobraź sobie tę romantyczną kolację przy świecach, kiedy Twój partner życiowy daje Ci odczuć, jak bardzo jest z Tobą szczęśliwy. Od kiedy nie jesteś ciągle poirytowana i nie masz już tych wybuchów złości Wasz związek rozkwita. A Ty rozkwitasz razem z nim. Zauważasz też, jak bardzo wzmocniły się Twoje związki uczuciowe z najważniejszymi dla Ciebie osobami, od kiedy zaczęłaś poświęcać im tyle czasu i uwagi na ile zasługują.

Stabilna
... jak Czomolungma
Wyobraź sobie to spotkanie w ramach rocznego business review, kiedy płynnie, pewnie i z przekonaniem wewnętrznym przedstawiasz Twoją dopieszczoną prezentację. Swobodnie i naturalnie panujesz nad Twoimi emocjami. Masz świadomość swojego samopoczucia i zasobów emocjonalnych. Nawet szorstki czy opryskliwy CEO nie jest w stanie wyprowadzić Cię z równowagi. Jesteś jak skała. Jesteś monolitem. Na zewnątrz profesjonalnie opanowana, wewnętrznie analityczna. Bo przecież praca z różnymi osobowościami to dla Ciebie ciekawe i inspirujące doświadczenie.

Nieomylna
... jak papież
Wyobraź sobie kolację firmową, na której różni ludzie z Twojej firmy podchodzą i szczerze gratulują Ci erudycji i swobody, z jaką podejmujesz tę niezliczoną liczbę decyzji zawodowych. Widzisz w ich oczach szczerość i podziw. Ale to, co najbardziej Cię cieszy, to ich zaufanie do Twoich decyzji. Oni wiedzą, że robisz wszystko, by podejmować optymalne i odpowiedzialne decyzje. Ty wiesz, że odkąd odzyskałaś chęć zdobywania nowej wiedzy, możesz całkowicie ufać swojej podświadomości w procesie decyzyjnym.

Zdrowa
... jak byk
Wyobraź sobie ten miesiąc, kwartał, rok, kiedy zmęczenie odczuwasz wyłącznie po jodze, pilatesie, krav madze czy innych zajęciach, na które uczęszczasz od pewnego czasu. Nie tylko znalazłaś czas i chęć, aby zadbać o siebie, ale życie przestało być ponure i znowu odzyskałaś wiarę, że ma jakiś sens. Bóle głowy i pleców zniknęły. Bezsenność ustąpiła. Praca przewodu pokarmowego wróciła do normy. Już nie pamiętasz, kiedy ostatni raz byłaś przeziębiona. Do lekarza chodzisz głównie na badania okresowe.

Spełniona
… jak tylko chcesz
Zawsze wiedziałaś, że stać Cię na dużo. Teraz możesz wreszcie zacząć realizować wszystkie swoje marzenia i plany. Wreszcie czujesz ten dreszcz emocji, ogromną radość i bajeczną satysfakcję, kiedy realizujesz Twój cały potencjał, aby osiągnąć cele, które sobie postawiłaś. Bawisz się myślą: a może sięgnąć jeszcze dalej? Co tam, raz się żyje!

To może wydawać się marzeniem,
ale jest bardziej osiągalne, niż Ci się wydaje.

Przekonaj się sama,
co możesz zyskać dzięki moim zabiegom!

DAJ SOBIE SZANSĘ NA PEŁNĄ REALIZACJĘ TWOICH NAJWAŻNIEJSZYCH CELÓW I PRAGNIEŃ.

Zobacz jak wygląda jedyny taki gabinet w Warszawie. Zapraszam :)

Jak trafić do mojego gabinetu? To proste. W końcu to Warszawa.
Jeśli wybierasz się do mnie samochodem, to mam dla Ciebie rekomendację:
NIE STARAJ SIĘ ZAPARKOWAĆ BLISKO!
Krótki spacer przed, jak i po zabiegu, bardzo dobrze Ci zrobi. Zresztą, spacer po zabiegu jest nawet wskazaniem terapeutycznym :)
Dlatego, jeśli nie znasz dobrze tych okolic Żoliborza, poświęć chwilę na przestudiowanie mapy i znajdź np. jakiś parking osiedlowy, oddalony o 5 do 15 minut spacerem od mojego gabinetu. To lepsze rozwiązanie niż narażanie się na stres, związany z próbą znalezienia miejsca parkingowego tuż pod gabinetem. A przecież, o to nam chodzi, by ograniczyć Twój stres :)
Wskazówka: sprawdź parking za budynkiem przy ul. Krasińskiego 57. Fajne miejsce i w idealnej odległości. Ja też tam parkuję ;)

Co Klienci mówią o moich zabiegach Techniką Bowena?

Nie wierz tylko moim słowom. Posłuchaj innych.

Marek Bracha zdjęcie z autografem

Przed spotkaniem z Robertem miałem problemy z kręgosłupem. Odczuwałem silny dyskomfort oraz ból pod prawą łopatką. Podczas naszej pierwszej rozmowy wspólnie doszliśmy do wniosku, że najprawdopodobniej moje dolegliwości są na tle stresowym. Po kilku zabiegach ból ustąpił i dyskomfort minął! Technika Bowena pod rękami Roberta sprawdza się znakomicie. Co więcej, zabiegi są tak przyjemne, że prawie mogą uzależnić. Mam świadomość, że ze względu na mój tryb pracy i związany z nim stres, problem z kręgosłupem może kiedyś powrócić, ale wiem, że ...

... zawsze mogę liczyć na Roberta i mu w pełni zaufać!

Marek Bracha

Pianista

profile-pic
profile-pic
profile-pic
profile-pic
profile-pic

Na terapię Bowena do gabinetu Pana Roberta Jastrzębskiego trafiłam 3 lata temu za namową syna, by móc wkrótce uwierzyć i osobiście doświadczyć, że jest ona naprawdę skuteczna. Uczęszczając co jakiś czas na zabiegi zyskałam nie tylko zdrowie lecz także siłę witalną i spokój umysłu.

Pierwszy kontakt z terapią Bowena był w momencie nawrotu bólu po kontuzji prawego barku. Ruchomość prawej ręki od kilku lat była bardzo ograniczona a do tego teraz doszedł jeszcze ból przy każdym ruchu. Nie mogłam ani wykręcić jej do tyłu np. podczas kąpieli ani nosić nic ciężkiego. Generalnie każdy ruch wywoływał ból.

Po 2-3 zabiegach terapii Bowena odczuwałam dużą poprawę a po zakończeniu całego cyklu ruchomość prawej ręki powróciła prawie do stanu przed kontuzją.

Drugi raz terapia Bowena była zastosowana przez Pana Roberta po porażeniu nerwu twarzowego. Porażenie nastąpiło pod wpływem silnego działania klimatyzacji. Mało, że wygląd twarzy był tragiczny (wykrzywione usta, niedomykające się lewe oko) to komfort życia nie do zniesienia. Mycie zębów, picie jakichkolwiek płynów czy próba mówienia to było coś niewykonalnego.

Lekarz, który skierował mnie do szpitala powiedział, że stan jest poważny a z takiego porażenia tylko 50% ludzi wychodzi ale z lekkim niedowładem twarzy i to po kilku miesiącach leczenia sterydami. Pozostałe 50% jest nie wyleczona. Byłam przerażona diagnozą ale zamiast do szpitala od razu umówiłam się na terapię Bowena. Wrażenia podczas zabiegów były niesamowite – z jednej strony dziwne ruchy mięśni twarzowych porażonej strony a z drugiej bardzo przyjemne ciepło rozchodzące się po głowie. Każde spotkanie na terapii na początku miało za zadanie uspokojenie i odprężenie a drugi etap to leczenie. Ja to nazywam pstrykaniem ścięgien z czego Pan Robert zawsze bardzo się śmieje.

Trzecie spotkanie z Panem Robertem i Techniką Bowena miało miejsce nie dawno po przebytej operacji zerwania ścięgna palucha lewej stopy. Dwa miesiące w gipsie i jeszcze miesiąc chodzenia o kulach na jednej nodze zrobiło swoje. Staw biodrowy oraz kręgosłup w odcinku lędźwiowym odmówiły posłuszeństwa. Każdy samodzielny krok powodował ból nie do wytrzymania i wrażenie, że mięśnie zapomniały o swojej roli. I w tym przypadku terapia Bowena zdziałała cuda i po kilku zabiegach poczułam wielką ulgę. Mogłam wrócić do pracy i z powrotem funkcjonować tak jak przed operacją.

Oprócz zalet leczniczych terapii Bowena należy dodać, że poza dolegliwościami fizycznymi daje niesamowite ukojenie psychiczne i odprężenie. Nie raz podczas zabiegu czułam, że zasypiam chociaż nie byłam zmęczona. Czasami miałam wrażenie, że chce mi się śmiać a po wyjściu miałam tyle energii, że mogłam góry przenosić.

Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że terapia Bowena jest dla każdego kto ma jakiekolwiek problemy ze zdrowiem i chce sobie pomóc. Naprawdę działa i przynosi niesamowite efekty.

Zabiegi będę na pewno co jakiś czas kontynuowała, aby uaktywnić swoją wewnętrzną energię a dzięki temu leczyć ciało i duszę.

Polecam wszystkim zabiegi Bowena u Pana Roberta Jastrzębskiego.

Małgorzata Walas - Zawodowo prowadzę firmę, która burzy domy a prywatnie burzę stare, niezdrowe nawyki.

Pierwszy raz zetknęłam się z Techniką Bowena w lipcu 2012 r., kiedy zgłosiłam się do Pana Roberta Jastrzębskiego z problemem bólu w nodze i biodrze.

Od szeregu miesięcy, po intensywnych treningach, odczuwałam w tym obszarze ból na średnim poziomie w trakcie chodzenia, duży przy kucaniu i schylaniu, praktycznie uniemożliwiający siadanie na ziemi bez wcześniejszego uklęknięcia i osunięcia się przy silnym asekurowaniu się rękami.

Wcześniej szukałam przez dłuższy czas pomocy u rehabilitantów i lekarza jednak terapie te przynosiły ulgę najwyżej na parę dni po czym problem powracał.

Po pierwszym zabiegu metodą Bowena nie zauważyłam różnicy jednak bardzo zrelaksowałam się i bardzo głęboko spałam. Kolejne zabiegi lekko zmniejszyły poziom bólu, pozwalając na nieco zwiększony zakres ruchu. Przełom nastąpił po 4 tygodniach. Kiedy chcąc zademonstrować Panu Robertowi przed kolejnym zabiegiem jakie położenia nogi i bioder są w dalszym ciągu zupełnie dla mnie niedostępne ze zdziwieniem zrobiłam te pozycje przy jedynie lekkim dyskomforcie. Kolejne parę zabiegów całkowicie usunęło ból i dyskomfort.

W kwietniu 2013 r. zgłosiłam się w związku z prostowaniem skoliozy. Kiedy przyszłam z tym problemem od paru tygodni (nie wiem z jakiego powodu) drętwiała mi ręka, początkowo palce, potem dłoń i w końcu przedramię. Odczucia te miałam coraz częściej w momencie rozpoczęcia terapii kręgosłupa, a zdarzało się to około 8-10 razy w ciągu dnia. W związku z tym terapia została rozszerzona również na tę partię ciała. Po 3 zabiegach drętwienie stało się coraz rzadsze i obszar jego oddziaływania zmniejszył się, a po 5 całkowicie znikło.

Zanim rozpoczęłam terapię kręgosłupa odczuwałam niemiłe wrażenia w okolicy biodra, odczucie bólu i zacisku, nasilające się przy zginaniu nogi w biodrze. Pan Robert ustalił, że mam zablokowany staw biodrowo-krzyżowy i zastosował terapię odblokowującą. Po pierwszym zabiegu odczuwałam bardzo lekką poprawę, a w ciągu kilku dni po drugim zabiegu nie zostało ani śladu po problemie.

Innym bardzo spektakularnym wynikiem stosowania tej techniki było zlikwidowanie urazu barku spowodowanego przeciążeniem. Miałam bardzo zmniejszony zakres ruchu i odczuwałam piekący ból przy wyciąganiu ręki. Po 2 zabiegach zakres ruchu zwiększył się, a po 6 ból praktycznie zniknął. Po kilku tygodniach sytuacja wróciła do normy, jakkolwiek z lęku przed odnowieniem się urazu odważyłam się dopiero po paru miesiącach posługiwać ręką jak dawniej.

[Uzupełnienie - 2017 r.]

Zgłosiłam się do Roberta 4 tygodnie temu z silnym napięciem nerwowym, spowodowanym wielomiesięcznym stresem, którego skutki nie ustępowały. Ponieważ do dyspozycji były tylko trzy tygodnie, Robert zastosował trzy zabiegi. Tak, jak w poprzednich przypadkach, kiedy usuwane były moje kontuzje spowodowane mechanicznymi uszkodzeniami, w czasie pierwszej wizyty miał miejsce zabieg wstępny. Spałam po nim lepiej niż zwykle i czułam po nim większy spokój. W czasie zabiegu nie odczuwałam jednak takiego relaksu, jak miało to miejsce, kiedy był on robiony przed zabiegiem nakierowanym na moje kontuzje (byłam wtedy w świetnej formie psychicznej). Kolejny zabieg przyniósł wyraźną ulgę. Już w czasie jego trwania znikły kłębiące się myśli, a po pewnym czasie poczułam się jakbym była (nie potrafię tego inaczej określić) otoczona "białym łabędzim puchem". Cisza, spokój, bezpieczeństwo, brak trosk, czas przestał istnieć. Następnego dnia spotkana koleżanka powiedziała mi, że świetnie wyglądam na twarzy oraz, że: "... nie spodziewała się, że taka przeciwniczka botoksu jednak zdecyduje się na jego wstrzyknięcie". (!)

W czasie ostatniego zabiegu bardzo szybko poczułam uczucie głębokiego relaksu, znane mi z dawnych zabiegów u Roberta - ogromny komfort. Wielokrotnie byłam na granicy zapadania w błogi sen. Druga część zabiegu (na siedząco) zintensyfikowała jeszcze ten stan. Czułam spokój i jednocześnie przypływ energii. W nocy spałam kamiennym snem. W kolejnych dniach widziałam stopniowe ale wyraźne ustępowanie napięcia sprzed zabiegów.

Maria Jokisz - Inżynier, joginka

Moja przygoda z Terapią Bowena zaczęła się kilka lat temu. Było to jeszcze w czasie, kiedy Pan Robert Jastrzębski nie miał swojego gabinetu, tylko jeździł do klientów z własnym rozkładanym łóżkiem.

Ta wizyta pomogła mi w pokonaniu dolegliwości po dosyć sporym stresie, którego objawami było ogólne wyczerpanie i wysoka temperatura. Ukierunkowanie terapii w celu rozluźnienia oraz odprężenia zdziałało cuda i poczułem się lekki i z jasnym umysłem. Skończyły się wszystkie związane z tą sytuacją dolegliwości.

Wtedy dowiedziałem się, że Terapia Bowena działa również na dolegliwości związane z alergią wziewną. Od wielu lat borykam się z katarem, zapaleniem spojówek i ogólnym rozbiciem regularnie od lutego do końca maja każdego roku. Podejrzewam, że większość z czytających to osób zdaje sobie sprawę jaki to ciężki czas dla alergika.

Nie mając nic do stracenia, podchodząc trochę sceptycznie do spotkań, poddałem się poszczególnym procedurom Terapii Bowena. Sceptycznie, ponieważ żaden lekarz wcześniej nie potrafił zagwarantować mi, że przechodząc odczulanie alergia się zakończy. Proszę sobie wyobrazić, jak wielkie było moje zaskoczenie, kiedy już po 3-4 spotkaniach prawie całkowicie ustąpiły wszystkie dolegliwości związane z wiosenną alergią. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zakończyły się moje męczarnie. Mimo tego, iż leki odczulające przyjmowałem nadal (Pan Robert zawsze powtarzał, że "nie jest od tego by zmieniać zalecenia lekarskie") jestem przekonany, że to głównie dzięki Technice Bowena a nie farmakologii moje samopoczucie tak bardzo się poprawiło. Nigdy nie czułem się w tym trudnym dla mnie czasie tak doskonale.

Po takich rezultatach w pierwszym roku zastosowania Terapii Bowena, w dalszym ciągu w lutym każdego roku zgłaszam się do Pana Roberta i polecam wszystkim alergikom pójście w moje ślady. Dla mnie te zabiegi to wielka przyjemność, ponieważ czarodziejskie ręce terapeuty pobudzają organizm do walki z dolegliwościami a jednocześnie odstresowują i rozluźniają.

Z całego serca polecam gabinet Pana Roberta Jastrzębskiego i Terapię Bowena.

[uzupełnienie po 2 latach]

Od mojego ostatniego tekstu na temat terapii Bowena minęły dwie wiosny. Nieprzypadkowo użyłem słowa „wiosna”. Dla mnie wyznacznikiem czasu jest właśnie ta pora roku, która stwarza dla mnie najwięcej problemów zdrowotnych. Natomiast ostatnia wiosna (rok 2016) okazała się dla mnie momentem przełomowym.

Postanowiłem "odstawić" terapię Bowena (po 3 latach uczęszczania na terapię) oraz (pierwszy raz odkąd pamiętam czyli wczesnego dzieciństwa) odstawiłem również leki. Chciałem wystawić swój organizm na próbę. Faktycznie dość drastycznie ale było warto, ponieważ ku mojemu zdziwieniu, była to wiosna która wcale nie była gorsza niż poprzednie. Niewątpliwie był to największy sukces, ponieważ organizm sam sobie poradził z tymi wszystkimi pyłkami drzew których bardzo nie lubię. Dla mnie najważniejsze było to, że nie musiałem faszerować się lekami, które zawsze zaczynałem brać jeszcze w sezonie zimowym aby przygotować organizm na te wszystkie pyłki. Oczywiście zaczynało się to od wizyty u alergologa i wypisaniu recepty. Zdarzało się z różnych przyczyn, nie do końca zależnych ode mnie, że wizyta opóźniała się i pierwsze tabletki przejmowałem dopiero na początku wiosny (a nie zimą tak jak zazwyczaj) i wtedy od razu czułem różnicę w samopoczuciu. Mogłem sobie wtedy tylko wyobrazić co by się stało gdybym całkowicie odstawił leki skoro przy mniejszej dawce czułem znaczne pogorszenie samopoczucia. Dlatego tym bardziej jestem zdziwiony, że ostatnia wiosna minęła tak łagodnie. Łączę to tylko i wyłącznie z terapią Bowena, ponieważ wszystkie inne czynniki pozostały bez zmian.

Polecam uczciwie każdemu alergikowi skorzystanie z terapii Bowena. Jak widać Pan Robert pomógł takiemu umysłowi ścisłemu jak mój, który na początku podchodził dość sceptycznie do całego przedsięwzięcia.

Było warto spróbować.

Łukasz Walas - Kontroler finansowy

Decydowałam się na terapię Bowena, gdyż od dłuższego czasu szukałam sposobu na poprawienie swojego fizycznego samopoczucia. Chciałam by mój organizm funkcjonował bez bólu, bowiem od dłuższego czasu doskwierały mi dolegliwości bólowe ze strony stawów kolanowych oraz kręgosłupa lędźwiowego. Należę do osób aktywnych, a towarzyszący mi na codzień ból był dla mnie dużym dyskomfortem fizycznym oraz psychicznym.
Odbyłam osiem sesji u Pana Roberta Jastrzębskiego, a wynik każdej z nich był dla mnie bardzo zadowalający. Nie potrafię dokładnie odpowiedzieć na pytanie co osiągnęłam dzięki terapii, gdyż rozpoczynając ją nie miałam, żadnych większych oczekiwań. Chciałam spróbować czegoś nowego, co po zapoznaniu się z historią oraz metodą terapii wydało mi się niezwykle ciekawe.
Jednakże muszę podkreślić, iż terapia zdecydowanie przyniosła poprawę jakości mojego samopoczucia. Znikła opuchlizna stawów kolanowych, ból stał się mniejszy a kręgosłup lędźwiowy nie daje o sobie znać, w tak intensywny sposób jak dotychczas. Poprawiło się, rownież moje samopoczucie psychiczne, znikły napięcia a ja czuje się odprężona.
Dolegliwości zatem zmniejszyły się ale nie ustąpiły zupełnie, być może dla mojego ciała 8 sesji to zbyt mało, ale moje zadowolenie z obecnego stanu zdrowia sprawia, że chętnie wrócę na kolejne sesje.

Małgorzata Piwońska - Emerytowany nauczyciel wychowania fizycznego, joginka

Z Techniką Bowena spotkałem się zupełnie niespodziewanie. Nie miałem do czynienia z nią wcześniej. Nic o niej nie słyszałem. Nie wiedziałem czego się spodziewać ani na czym ona polega. Wiedziałem jedynie, że potrzebuję pomocy i spróbuję wszystkiego jeśli tylko to może coś zmienić.

Od dziecka cierpię na migreny. Ból głowy często nieznośny eliminuje mnie z życia na kilka godzin, a czasem zdarza się, że nawet dni. Nie mogę wtedy normalnie funkcjonować.
Tak było i tym razem. Z tą jednak małą różnicą, że miałem okazję zetknąć się i wypróbować nieznaną mi wcześniej Technikę Bowena.

Z początku miałem sceptyczne podejście. Wynikało ono głównie z moich poprzednich doświadczeń z różnymi sposobami leczenia: od współczesnej medycyny po tą tradycyjną. W przytłaczającej większości sposoby te okazywały się nieskuteczne. Jednak teraz nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Postanowiłem więc dać sobie jeszcze raz nadzieję i zaufać, że Terapeuta Bowena może mi pomóc.

W pokoju, w którym byłem było cicho. Przytłumione światło dawało względny spokój, nie rozpraszało mojej uwagi. Brak jakichkolwiek bodźców zewnętrznych sprzyjał nie pogarszaniu się mojego bólu. Położyłem się delikatnie na łóżku do masażu. Cały niespokojny – trudno było mi leżeć, wewnętrznie cały dygotałem, a głowa od zmiany położenia bolała bardziej. Leżałem tak przykryty kocem czekając na to co ma się wydarzyć. Spodziewałem się masażu w rodzaju akupresury albo też jak u kręgarza … Nic bardziej mylnego.

Delikatny a zarazem zdecydowany dotyk polegający na poruszeniu konkretnych mięśni … takie było moje pierwsze wrażenie. Poruszenie zaledwie kilku mięśni, a potem przerwa i spokojne oczekiwanie na powtórzenie tego ruchu tylko na innych partiach mięśni. Mój sceptycyzm po początkowym zetknięciu się z tą techniką pogłębił się. Bo w końcu jak to może mi to pomóc na ból głowy, który towarzyszył mi od dziecka? No właśnie, nie może. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Nic bardziej mylnego jak się później okazało. Po kolejnych kilku minutach spokojnego leżenia z zamkniętymi oczyma kolejne przestawienie mięśni i znów oczekiwanie. Rytuał ten powtarzał się, a w miarę jak się powtarzał moje ciało ogarniał spokój i komfort, który pozwalał mi powoli wyciszyć się. Głowa jednak nie przestawała boleć. Po jakimś czasie Terapeuta Bowena, kazał mi się przekręcić na plecy i przykrył mi oczy materiałem. Nie wiem ile tak leżałem bo gdzieś w trakcie zabiegu, pomiędzy kolejnymi cyklami oczekiwań kompletnie straciłem poczucie mijającego czasu.

W pewnym momencie usłyszałem pytanie jak się czuję. Głowa nie bolała. Dopiero słysząc to pytanie zdałem sobie sprawę, że ból gdzieś odszedł, a ja nawet nie zauważyłem kiedy. Uciekł gdzieś zostawiając mnie w spokoju. Przez tych kilka krótkich chwil usilnie go szukałem nie wierząc, że odszedł. Myślałem, że tylko na chwilę gdzieś się schował i zaraz znowu wróci. Nie wrócił …

[uzupełnienie po roku]

Teraz wraz z upływem czasu, a minął prawie rok od ostatniego zabiegu przyszedł czas by uaktualnić mój wpis. Jak moje życie wygląda teraz? Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że uwolniłem się od migrenowego bólu głowy raz na zawsze. Nie żartuję. Jasne, zdarza mi się, że dopada mnie czasem ból głowy, ale nijak nie mogę go porównać z tym przed zabiegami. Jeśli przyjmiemy, że w skali od 1 do 10 kiedyś bolała mnie głowa na 10 i oznaczało to dwa dni leżenia i czekania na śmierć bez możliwości wstania z łóżka, a żadne proszki przeciwbólowe nie pomagały to teraz, przez ostatni rok nie zdarzył mi się gorszy ból jak 3. Mogę w trakcie funkcjonować, a mocna herbata lub ostatecznie kubek kawy wystarczą bym czuł się swobodnie. Dodam jeszcze, że dawniej zdarzały mi się takie ataki jeden lub dwa razy w miesiącu. Teraz raz na dwa, trzy miesiące. Teraz jeśli tylko będzie mi coś dolegać to wiem gdzie się udam.

Mateusz Kostoń - Fotograf
Tobie też chętnie pomogę :)

Wiesz już, że moim celem jest pomóc Ci.

Pomóc Ci utrzymać zdrowie.

Pozostaje zatem odpowiedzieć na 3 kluczowe pytania, abyś mogła podjąć racjonalną decyzję.
Czy Technika Bowena jest dla Ciebie?
Ta technika jest dla wszystkich, ale być może nie dla Ciebie. Sama oceń.

TAK, jeśli:

  • Jesteś gotowa wyzdrowieć i nie ustajesz w poszukiwaniu rozwiązania swoich problemów
  • Nie akceptujesz skutków ubocznych wielu nowoczesnych leków i terapii
  • Szukasz terapii bezpiecznej, bezbolesnej oraz nieinwazyjnej, a jednocześnie wysoce efektywnej
  • Ufasz terapiom naturalnym i sprawdzonym, wykorzystywanym przez wielu i od dawna
  • Rozumiesz, że nie na wszystko masz wpływ i pewne rzeczy wydarzą się tak, czy inaczej
  • Dbasz o swój organizm na codzień, akceptujesz jego potrzebę regeneracji i chcesz mu podarować wyjątkową szansę na powrót do pełnej formy
Jesteś cierpliwa.

NIE, jeśli:

  • Pogodziłaś się z myślą, że nic się nie da zrobić, aby poprawić Twój stan zdrowia
  • Nie dbasz o efekty uboczne terapii, a liczy się dla Ciebie głównie natychmiastowe działanie
  • Jesteś przekonana, że tylko mocne ręce fizjoterapeuty i dotkliwy ucisk przyniosą pożądany skutek
  • Stosujesz tylko tzw. EBM (evidence based medicine) i uważasz, że terapie naturalne są nieskuteczne
  • Zawsze i wszędzie, niezależnie od sytuacji, musisz mieć kontrolę nad wszystkim
  • Należysz do tych "mocnych i twardych", które prą do przodu nie patrząc na konsekwencje i wymagasz od siebie bardzo wiele (albo jeszcze więcej)
Jesteś niecierpliwa.
Jeszcze raz. Ta technika jest dla wszystkich. Ale to nie oznacza, że każdy odniesie taką samą korzyść z jej stosowania.
Nie musisz w nią wierzyć, żeby odczuć skutki jej działania. Potrzebna jest zwykła otwartość, gotowość poznawcza, przychylność dla czegoś nowego, nieznanego w Twoim życiu. 
Jeśli zgadzasz się z trzema punktami (lub więcej) po "zielonej stronie", to wystarczy. 
Jesteś właśnie tą osobą, której Technika Bowena może pomóc najbardziej.
Jeśli natomiast jesteś osobą, którą dobrze charakteryzuje opis po "szarej stronie", to ... zaoszczędź swoje pieniądze oraz Twój i mój czas. To nie jest oferta dla Ciebie. Przynajmniej nie w tym momencie.
W czym Technika Bowena może Ci pomóc?
Podczas rozmów z moimi Klientami wielokrotnie spotykam się z pytaniem:
​​​​​" Jakie choroby leczy się tą techniką? "
Jeśli przyszło Ci do głowy takie pytanie, być może zaskoczy Cię moja odpowiedź: Technika Bowena nie leczy żadnej choroby! Zdezorientowana? Spokojnie, przeczytaj dalsze wyjaśnienia, a przekonasz się, że Technika Bowena może być dla Ciebie bardzo pomocna.

"Organizm leczy się sam,
lekarz jest tylko asystentem natury."

hipokrates  //  Lekarz

Hipokrates - ociec medycyny
Zasada ta, tak bardzo widoczna w sprawdzonych i skutecznych systemach medycznych, jak Ajurweda czy Tradycyjna Medycyna Chińska, jest niejako wpisana również w Technikę Bowena.
Tom Bowen zdawał sobie sprawę, że organizm ludzki posiada wrodzoną zdolność do samouzdrawiania. Wierzył także głęboko, że jeśli tylko organizm "otrzyma właściwe informacje", to, przy zapewnieniu odpowiednich zasobów, niewiele jest chorób, z których nie będzie mógł się sam wyleczyć.
Na podstawie kilkudziesięciu lat doświadczeń ze stosowania tej genialnej techniki przez kilkadziesiąt tysięcy terapeutów z całego świata, możemy dzisiaj stwierdzić, że w praktyce jest bardzo niewiele sytuacji, w których Technika Bowena nie mogłaby zostać efektywnie zastosowana.
Moje wieloletnie doświadczenie w pracy z tą techniką jednoznacznie potwierdza słowa moich nauczycieli:
Ossie i Elaine Rentsch ... oraz ja :)
Technika Bowena, to niesamowicie efektywne narzędzie w profilaktyce chronicznego stresu oraz w walce z jego skutkami.
Geniusz Toma Bowena przejawił się w tym, że odkrył dla nas holistyczną metodą pracy z ciałem, która wykorzystuje wiele mechanizmów opisanych w medycynie zachodniej oraz wykorzystywanych przez inne, komplementarne systemy medyczne lub terapie.
Tom Bowen nie był terapeutą w powszechnym rozumieniu tego terminu. Miał wizję, która przerodziła się w dar skutecznej pomocy potrzebującym. Dzięki swojej pasji, rzadkiej zdolności wnikliwej obserwacji reakcji ludzkiego organizmu i analitycznej umiejętności łączenia wniosków stworzył metodę wszechstronną, z której niemal każdy może skorzystać.
Kilkudziesięcioletni okres stosowania i nauczania jego techniki, zaowocował wieloma teoriami tłumaczącymi jej działanie na bardzo szczegółowym poziomie. Bazują one na takich pojęciach, jak: powięzi, proprioreceptory, nocyceptory, odruch rozciągania, seg­men­tar­ny odruch skór­no­-trzew­ny czy wreszcie punkty spustowe i punkty akupunktury. Korzystając z „wujka Google”, możesz w krótkim czasie zapoznać się z nimi wszystkimi.
Dlatego pozwól, że oszczędzę Ci opisu tych wszystkich teorii, a poniżej przedstawię wyłącznie krótką listę przykładowych objawów czy problemów, przy których stosowanie Techniki Bowena może przynieść znakomite efekty.
Przykładowe problemy układu mięśniowo-szkieletowego:
Problemy układu mięśniowo-szkieletowego
  • bóle pleców (szczególnie lędźwi i karku)
  • bóle i ograniczenia ruchomości barku
  • bóle bioder, kolan i stóp
  • „łokieć tenisisty”
  • zespół cieśni nadgarstka
  • bóle przeciążeniowe
  • kontuzje sportowe
  • problemy szczęk
  • ostrogi piętowe
  • zapalenie rozcięgna podeszwowego
  • haluksy
  • "młotkowate" palce
  • ... i inne

Inne wybrane problemy:
  • zaburzenia snu
  • migrena
  • bóle i zawroty głowy
  • napięcie, niepokój
  • niestabilność emocjonalna
  • bezpłodność
  • dolegliwości w czasie ciąży
  • rwa kulszowa
  • ból w pośladku
  • ból w okolicy kości ogonowej
  • nietrzymanie moczu
  • hemoroidy
  • zapalenie nerwu trójdzielnego
  • problemy zatok
  • zmniejszona odporność
  • grypa i przeziębienia
  • kaszel
  • ... i inne

Przykładowe problemy ogólnoustrojowe:
Problemy ogólnoustrojowe
  • zespół chronicznego zmęczenia
  • problemy menstruacyjne
  • zatrzymywanie wody w organizmie
  • zaparcia
  • biegunki
  • zgaga
  • wzdęcia
  • nudności
  • nieżyt żołądka
  • zespół jelita drażliwego
  • problemy oddechowe (np. astma)
  • alergia
  • katar sienny
  • problemy hormonalne (np. menopauza)
  • ... i inne

Technika Bowena w liczbach.

Zobacz jak niesamowicie skuteczna może być terapia.

Ponad
13000
osób skorzystało z zabiegów
80%
Skuteczności
Ponad
10000
bardzo zadowolonych Klientów
Dane dotyczące jednego roku praktyki terapeutycznej Toma Bowena na podstawie The Bowen Association of Australia.
Czy Technika Bowena jest panaceum na wszystko? Oczywiście nie. Nawet Tom Bowen musiał czasami dać za wygraną. 
Skuteczność jego techniki pierwszy raz została oceniona w 1975 roku.
​"Report of the Committee of Inquiry into Chiropractic, Osteopathy, Homeopathy
and Naturopathy by the Victorian Government" (Hansen and Taylor-Piliae, 2011)
zawiera dane, z których wynika, że Tom Bowen przyjął tego roku ponad 13000 klientów i w 80% przypadków skutecznie złagodził objawy zarówno ostrych urazów jak i schorzeń przewlekłych. To oznacza ponad dziesięć tysięcy osób, którym pomógł w jednym tylko roku.
Dlaczego chroniczny stres jest taki groźny?
" Miałam dzisiaj stresujący dzień w pracy " -  mówisz często. Ale co to oznacza?
Dla większości, czyli w potocznym rozumieniu, tyle co:
" ktoś czy coś zdenerwowało nas w czasie pracy "
A dokonana forma "miałam" oznacza, że zdarzenie się zakończyło i pozostało po nim tylko wspomnienie. Może niemiłe, ale tylko wspomnienie.
STOP.  ŹLE.  TO NIE TAK!
Jeżeli tak właśnie myślisz,
to kroczysz prostą drogą do skrócenia swojego życia.
Jeśli się chce pokonać wroga, to trzeba go poznać. Zacznijmy zatem od definicji stresu.
Jest ich wiele. Proponuję tę najprostszą.
Ważne pytanie

co to jest stres?

To REAKCJA Twojego organizmu, zarówno fizjologiczna jak i psychiczna, będąca odpowiedzią na działanie stresora, czyli sytuacji wywołującej stres.

A więc, stres to reakcja organizmu, a nie bodziec, który ją wywołał. To coś lub ten ktoś, kto Cię denerwuje, nie jest stresem. To coś lub ten ktoś jest wyłącznie czynnikiem (stresorem), który wywołał u Ciebie lawinę zdarzeń, głównie natury fizjologicznej.
Wystarczy powiedzieć, że uwolnienie do krwi tzw. „hormonów stresu” jest sygnałem dla bilionów komórek Twojego ciała aby przygotowały się do „bitwy”.
Co się wtedy dzieje? Przede wszystkim kurczą się naczynia krwionośne w układzie trawiennym, ograniczony zostaje dopływ krwi do przednich płatów mózgu (odpowiedzialnych m.in. za kreatywne myślenie) oraz narządów wewnętrznych, a główny strumień krwi przekierowywany zostaje do ramion i nóg. W końcu mamy walczyć lub uciekać, prawda?
W takiej sytuacji Twój organizm decyduje (niestety automatycznie, bez pytania o zgodę) między innymi o praktycznym zaprzestaniu trawienia, usuwania toksyn przez wątrobę czy regulowania poziomu elektrolitów w nerkach. Nawet Twoje kreatywne myślenie zostaje wyłączone, bo na co przyda Ci się rozwiązanie równania różniczkowego, jeśli nie przeżyjesz do chwili, w której mogłabyś delektować się swoim geniuszem?
Podczas bitwy potrzebujesz mnóstwa zasobów, w tym przede wszystkim ENERGII. Skąd ją wziąć?
Ano można na przykład wyłączyć układy, które zużywają jej dużo. A który Twój układ zużywa ją w naprawdę dużych ilościach? Układ immunologiczny! Przypomnij sobie ten brak siły (energii) kiedy chorujesz na grypę.
Tak, stres hamuje działanie Twojego układu odpornościowego. Hormony stresu tak dobrze sobie z tym „radzą”, że podaje się je z zewnątrz osobom po przeszczepach, aby ich układ immunologiczny nie odrzucił obcych białek.
Cóż, czy zatem posiadanie takiego mechanizmu obrony jest dla nas korzystne? Oczywiście, że tak. To wspaniały mechanizm zdający znakomicie egzamin w chwilach poważnego zagrożenia.
Problem polega na tym, że NIE został „zaprojektowany” do działania długotrwałego!
Jeśli przez kilka kwadransów przestaniesz trawić, do twoich organów wewnętrznych zostanie ograniczony dopływ krwi, a Twój układ odpornościowy nie będzie walczył z infekcją, zapewne nic złego się nie stanie. Ale ...
Chroniczny (przewlekły) stres to bardzo poważne zagrożenie dla Twojego zdrowia, a czasami nawet życia.
Prawie każdego dnia jesteśmy jak sprinter podczas finałowego biegu na olimpiadzie. Rano stajemy na linii startu. Świat na zewnątrz wydał komendę: „Do biegu, gotowi …”. Wiemy, że czeka nas bardzo ważny bieg między wieloma znanymi i nieznanymi przeszkodami. Hormony stresu aż się w nas gotują. Pada ostatnia komenda: „Start!”. Ruszyliśmy. Poganiani czasem biegniemy od problemu do problemu. Od zagrożenia do zagrożenia. Ciągle w stresie.

Ale najgorsze okazuje się na koniec dnia. Ktoś ukradkiem przesunął linię mety! Nie dobiegliśmy do niej! Nie możemy całkiem i wydajnie odpocząć, jak biegacz po skończonym biegu - nawet tym najcięższym.

A jutro znowu trzeba będzie biec.
Jeśli masz kłopoty ze zdrowiem,
to prawie na pewno są one powiązane z chronicznym stresem.
Być może nasz współczesny świat dostarcza nam nawet więcej sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia niż wtedy, kiedy polowaliśmy na mamuty. Niestety, nieporównywalnie częściej niż kiedyś, mamy obecnie do czynienia z sytuacjami, w których zagrożenie nie jest aż tak duże, ale za to wystarczające do zainicjowania stresu.
Duża część ludzkości żyje z chronicznie podniesionymi poziomami hormonów stresu.
Bruce Lipton

"Niemal każda ważniejsza choroba, na którą zapadają ludzie, jest związana z chronicznym stresem."

Prof. Bruce Lipton  //  Uniwersytet Stanforda

Jak wynika z kilkudziesięcioletnich badań nad stresem, nasza reakcja na stresor nie jest przesadnie adekwatna do jego charakteru. Generalnie, czy czynnik stresujący działa krótko czy długo, czy sytuacja wymaga naszego działania czy wręcz przeciwnie, uniemożliwia je, czy stresorem jest dobra czy zła wiadomość, nasz organizm zareaguje dosyć podobnie.
Innymi słowy, czy wygrasz milion w Lotto, czy akurat okradli Ci mieszkanie, stres może być całkiem podobny. Czy awansują Cię na Dyrektora Regionu, czy właśnie sekretarka szefa wręczyła Ci wymówienie, tak samo.
Deepak Chopra

"... można powiedzieć, że stres jest procesem chorobowym, którego efekty kumulują się w organizmie."

Dr Deepak Chopra  //  Lekarz, filozof

Niestety jest jeszcze jeden element tej „układanki”. Co gorsza, nie poprawia on Twojej pozycji w walce ze skutkami chronicznego stresu.
Jak już wiesz, aktywacja tej reakcji odbywa się automatycznie. Nie ma tutaj miejsca na Twoją świadomą decyzję, zgodną z Twoją wolą. A do tego nie masz żadnego organu, wewnętrznego mechanizmu czy umiejętności, aby sprawdzić, jak głęboki jest Twój stres.
Badania zmienności rytmu zatokowego serca, jednego z najlepszych, mierzalnych wskaźników stresu pokazują, że ponad 90% osób deklarujących brak odczuwania stresu znajdowało się w stanie stresu fizjologicznego.
A zatem:
Twoja świadomość może być w błędzie!
Mówisz: „Radzę sobie ze stresem. Jestem spokojna. To mnie nie dotyczy”. Tymczasem może być zupełnie odwrotnie, a w Twoim ciele zachodzą procesy, o których być może nie masz pojęcia i nie podejrzewasz, że mają miejsce. Dlaczego?
Dlatego, że prawie wszystko w Twoim organizmie jest kontrolowane przez autonomiczny układ nerwowy. Autonomiczny, czyli niezależny od Twojej woli i działający praktycznie poza Twoją świadomością.
Problem funkcjonalny
Twój organizm ma "przestarzały", jak na realia i wymogi dzisiejszych czasów, mechanizm zarządzania. Nie możesz zmienić tego mechanizmu... ale możesz (musisz) się dostosować. Inaczej będziesz miała poważne kłopoty.
Wyobraź sobie, że Twój organizm to wspaniała … atrakcyjna … zorganizowana … tajemnicza … światowego formatu … 
KORPORACJA
A Ty jesteś jej CEO. Masz wizję swojego życia (czytaj marzenia), którą chcesz zrealizować. Dlatego planujesz i ustalasz swoje cele. Organizujesz, koordynujesz i kontrolujesz wszystkie swoje działania. Jesteś zmotywowana, aby osiągnąć to wszystko, co sobie założyłaś.
Jednak jest coś, co może Ci w tym przeszkodzić. Twój autonomiczny układ nerwowy.
To Twoja „rada nadzorcza”. Nie masz na nią bezpośredniego wpływu. Za to ona, na podstawie własnych „obiektywnych analiz” ocenia, konstruuje opinie, podejmuje uchwały i, co najgorsze, wydaje polecenia, które są realizowane automatycznie i bez sprzeciwu, przez całą korporację, czyli Twój organizm.
Generalnie, Twoja rada nadzorcza jest wspaniałą „instytucją”, której głównym celem jest utrzymanie Cię przy życiu. To dzięki niej Twoja „korporacja” przeżyła czas rozwoju czyli okres, kiedy nie byłaś jeszcze CEO. A w każdym razie nie miałaś świadomości tego faktu. To dzięki niej "korporacja" rozwinęła się do dzisiejszej postaci.
Jako odpowiedzialny CEO, musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że Twoja rada nadzorcza nie jest strukturą jednolitą, decyzyjnym monolitem. Masz do czynienia z dwoma, przeciwstawnymi i realizującymi różne cele "frakcjami".
„Gołębi i Jastrzębi”. Frakcja Gołębi to Twój układ nerwowy przywspółczulny, inaczej parasympatyczny. Frakcja Jastrzębi to układ współczulny, czyli sympatyczny (przynajmniej z nazwy).
Frakcja Gołębi stawia na rozwój i budowę (odnowę). Zdobywa przewagę w radzie w czasach spokoju i prosperity. Frakcja Jastrzębi dochodzi do głosu w chwilach zagrożenia i niepewności. Jej głównym priorytetem jest obrona przed zewnętrznym zagrożeniem i walka o przetrwanie.
Problem polega na tym, że „Organ Założycielski” Twojej korporacji nie zdołał, z braku czasu, dostosować sposobu funkcjonowania rady do dzisiejszych realiów. O ile frakcji Gołębi można zarzucić przede wszystkim nieadekwatną do wymagań "rynku" innowacyjność i widoczną opieszałość we wdrażaniu nowych rozwiązań, o tyle frakcję Jastrzębi można obarczać winą za działanie na szkodę korporacji, mimo że niezamierzone i bez oznak premedytacji.
Frakcja Jastrzębi bazuje ciągle jeszcze na archaicznych, niezaktualizowanych procedurach. Jest to frakcja bardzo podejrzliwa i nieufna, wyczulona na odnajdywanie we wszystkim zagrożenia i łatwo przeceniająca rozmiar tego zagrożenia. 
Wzorce zagrożeń, których używa, jak również skala reakcji na nie, są w obecnym świecie, niestety, często daleko nieadekwatne w stosunku do realnego niebezpieczeństwa.
Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest torpedowanie działań rozwojowych i modernizacyjnych w korporacji oraz zużywanie jej zasobów (również rezerw), w nieracjonalnym przeświadczeniu o ciągłym zagrożeniu na poziomie egzystencjalnym.
Zastanów się nad tym
To tak, jakbyś wjechała samochodem na autostradę, aby szybko osiągnąć wyznaczony cel podróży. Naciskasz pedał gazu, a już po chwili odpuszczasz go i wciskasz pedał hamulca … bo przecież tyle jest zagrożeń wokół. 
I znowu gaz, bo przecież chcesz osiągnąć cel. I znowu hamulec, bo nowe zagrożenie.
I tak ciągle, na zmianę ...
Niestety, duża część z nas boryka się niemal permanentnie z sytuacjami, uznawanymi z jakiegoś powodu przez nasz system nerwowy za groźne. Strach (lęk) towarzyszy nam często zarówno w sytuacjach zawodowych, jak i osobistych, a to oznacza "jazdę" z wciskanymi gazem i hamulcem (naprzemiennie i z dużą częstotliwością), niemal przez 24 godziny na dobę.
Każdy mechanik Ci powie,
że tak się nie da długo jechać bez, mniejszej czy większej, awarii. A jeśli nawet, uda Ci się osiągnąć cel podróży, to po takiej jeździe będziesz wykończona. 
Psychicznie i fizycznie.
Twoje ciało jest organizmem wielokomórkowym i nie wszystkie z bilionów jego komórek działają jednocześnie w tym samym trybie. Przez pewien czas taka "jazda" jest możliwa. Jakby powiedzieli niektórzy: „da się z tym żyć”. Ale jak długo i jaka jest jakość takiego życia?
Bardzo ważne!
Chroniczne hamowanie wzrostu i odnowy komórek Twojego ciała poważnie zagraża Twojemu zdrowiu. Prędzej czy później pęknie najsłabsze ogniwo w Twoim organizmie.

Ale fakt jest taki:

Nie jesteś na to skazana!

Masz szansę!
Im szybciej zdasz sobie sprawę z konsekwencji przewlekłego stresu i postawisz na profilaktykę w tym zakresie, tym lepiej dla Ciebie. Kiedy dołączysz do najbardziej świadomej elity rodzaju ludzkiego, będziesz kroczyć prostą drogą do długiego, zdrowego i szczęśliwego życia.
 A dzięki Technice Bowena Twoja droga będzie ŁATWIEJSZA.
Znowu ważne pytanie

Jak Technika Bowena łagodzi stres?


Wróćmy na chwilę do Twojej rady nadzorczej. To właśnie o nią chodzi. I o wpływ, jaki Technika Bowena wywiera na jej funkcjonowanie. Słowo-klucz to: RÓWNOWAGA w działaniu obu części Twojego autonomicznego układu nerwowego.
I nie idzie tu o to, żeby obie części działały, mniej więcej, taką samą długość czasu. Jak wiesz, mechanizm reakcji stresowej został „zaprojektowany” do pracy krótkoterminowej. Najlepiej byłoby dla nas, gdyby był włączany tylko w momentach naprawdę zagrażających naszej egzystencji, pracował możliwie krótko, a przerwy w jego aktywności były jak najdłuższe.
Robert Sapolsky

"Przewlekłe lub powtarzające się stresory potencjalnie mogą wpędzić nas w chorobę lub podwyższyć ryzyko, że zachorujemy."

Prof. Robert Sapolsky  //  Uniwersytet Stanforda

Innymi słowy, im szybciej zmniejszysz wpływ frakcji Jastrzębi w Twojej radzie i im dłuższe będą okresy zdrowej dominacji frakcji Gołębi, tym bardziej Twoje życie będzie kwitło.
OK. W takim razie, po czym można poznać bez mierzenia poziomów: adrenaliny, noradrenaliny, kortyzolu, prolaktyny, hormonu wzrostu, glukozy, insuliny i pewnie jeszcze z tuzina innych wskaźników, że właśnie Twoja frakcja Jastrzębi odpuściła?
Na nasze szczęście jest na to prosty sposób, którego uczą się przyszli lekarze na studiach medycznych. Wystarczy obserwacja wybranych reakcji fizjologicznych organizmu.
Tak więc, jeśli odczuwasz lub zauważasz u siebie:
Fizjologiczne reakcje świadczące o aktywizacji
przywspółczulnego układu nerwowego:
  • zwolnienie akcji serca
  • spowolnienie i wydłużenie oddechu
  • zmniejszenie napięcia mięśniowego, prowadzące do ogólnego rozluźnienia
  • senność (czy wręcz zapadanie w sen)
  • lekkie łzawienie
  • zwężenie źrenic i akomodację oczu do oglądania przedmiotów z bliska, co prowadzi do chwilowej trudności w widzeniu na dalszą odległość
  • pobudzenie perystaltyki jelit oraz pracy żołądka, co przejawia się przelewającą treścią pokarmową w jelitach
  • obkurczenie się pęcherza moczowego i zwiększenie parcia na mocz, co kończy się konieczną wizytą w toalecie
  • większenie wydzielania śluzu w nosie, a także zwiększenie wydzielania rzadkiej śliny, co prowadzi do konieczności przełknięcia i/lub odruchu kaszlu

to są fizjologiczne symptomy przejęcia dominacji przez frakcję Gołębi. Możesz sobie pogratulować. Twój organizm przeszedł w tym momencie do fazy wzrostu (odbudowy/odnowy) i jest duża szansa, że znajduje się na drodze do utrzymania lub odzyskania pełni zdrowia.
Właśnie takie reakcje są obserwowane w trakcie
i/lub po zabiegu Techniką Bowena.
Nie wszystkie wymienione reakcje muszą wystąpić jednocześnie. Jednak obecność jednej, dwóch lub kilku z nich stanowi jednoznaczny dowód, że podczas zabiegów tą techniką przerwana zostaje przewlekła dominacja frakcji Jastrzębi w radzie nadzorczej.
Tym samym położone zostają podwaliny do zapoczątkowania procesu samouzdrowienia organizmu. I to jest właśnie kluczowy mechanizm, który tłumaczy niezwykłą skuteczność tej Techniki w profilaktyce chronicznego stresu i jego skutków.
Bardzo ważna wskazówka
Zapamiętaj fundamentalny fakt:
mechanizmy budowy/odnowy są tak samo ważne dla długości i jakości Twojego życia, jak mechanizmy obrony/ochrony.
Nie wystarczy, że połkniesz ten, czy inny suplement, aby wspomóc na przykład Twój układ immunologiczny. Trzeba jeszcze zadbać o to, by ograniczyć czas i skutki notorycznej, w dzisiejszych czasach, „dywersji”, którą wprowadza Twoja frakcja Jastrzębi.
Wielu ludzi poszukuje efektywnej metody, by poradzić sobie z tym problemem.
Nie znam skuteczniejszego, szybszego i ... przyjemniejszego sposobu zapobiegania skutkom chronicznego stresu niż Technika Bowena.

" Życie to raj, do którego klucze są w naszych rękach. "

Fiodor Dostojewski

Ważne pytanie. Bądź szczera wobec siebie.

Czy jesteś gotowa na zmianę?


Większość "systemów antystresowych" koncentruje się na zmianie sposobu Twojego myślenia. "Bądź uważna". "Skup się na tym co robisz". "Wzmacniaj pozytywne myśli".

Trudno odmówić tym i podobnym zaleceniom słuszności. Z pewnością są niezwykle ważne, a ich stosowanie być może niezbędne. Ale moim zdaniem mogą nie wystarczyć.

A jeśli nawet osiągniesz sukces stosując je, jako jedyne środki zaradcze w Twojej sytuacji, możesz znacznie wydłużyć czas potrzebny na osiągnięcie przez Ciebie upragnionej jakości Twojego życia.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo kładą nacisk wyłącznie na jeden z aspektów bipolarnego systemu, jakim jest Twój organizm. Na umysł. Z całkowitym pominięciem drugiego bieguna, jakim jest ciało.

Być może miałaś kiedyś rękę lub nogę w gipsie. Pamiętasz jak długo trwała rehabilitacja i ile czasu zajęło Ci dojście do pełnej sprawności? Czy od razu po zdjęciu gipsu wystarczyło pomyśleć o jakiejś czynności, aby Twoja kończyna wykonała ją tak, jak przed urazem?

Być może przechodziłaś jakąś formę terapii hormonalnej. Może stosowałaś hormonalną antykoncepcję. Jak długo po odstawieniu hormonów Twój organizm powracał do normalnego funkcjonowania? Ile czasu powracał do normy Twój cykl menstruacyjny?

Być może uprawiałaś jakiś sport. Ile potu i łez wylałaś na treningach, aby wytrenować swoje ciało do oczekiwanego poziomu? Pamiętasz ile czasu, samozaparcia i wytrwałości wymagało rozciągnięcie mięśni tylnej strony nóg? A kiedy doznałaś jakiejś kontuzji, czy wystarczyło tylko powiedzieć sobie: "myśl pozytywnie"?

Twoje ciało posiada swego rodzaju "pamięć". Charakteryzuje je pewna "inercja". Nie jest łatwo zmienić wzorce jego funkcjonowania. Zwłaszcza, jeśli były utrwalane przez długi czas.

Dlatego dbaj o stan swojego umysłu. Jeśli chcesz praktykuj mindfulness. Jeśli potrzebujesz uczęszczaj na psychoterapię. Ale pamiętaj, że ...

Twój stres, to głównie reakcja natury fizjologicznej,
a nie wyłącznie psychicznej.

Pracujesz w korporacji, a nie w buddyjskim klasztorze. Trudno jest oczekiwać, aby z najlepszym nawet nastawieniem mentalnym udało Ci się uniknąć wszystkich codziennych stresów. Taki "dżob".

A ja nie mam możliwości odjęcia Ci obowiązków, zmiany Twojego szefa czy dobrania lepszych podwładnych.

Ale mogę pomóc Ci dostosować się i żyć całkiem dobrze w tym korporacyjnym świecie. Być pełną energii. Żyć zdrowo, mieć dobry nastrój i z zadowoleniem realizować Twoje cele.

Dlatego moja oferta dla Ciebie opiera się na trzech prostych krokach, które dadzą Ci szansę na uniknięcie skutków chronicznego stresu, a jeśli takie już się pojawiły, na ich zniwelowanie i uniknięcie tych skutków w przyszłości.

Pierwszy etap ...

MÓWIMY "STOP".

Stop dla chronicznego stresu.

Aby pójść dalej, trzeba przerwać ten łańcuch reakcji, który Ci stale towarzyszy. Abyś mogła zmienić "tor", po którym toczy się Twoje życie, musimy wyraźnie spowolnić tę "lokomotywę", która ciągnie Cię w nieznanym, ale z pewnością niepożądanym kierunku.

Z doświadczenia wiem, że to jest najprostszy krok i najkrótsza faza całego procesu. W zależności od stanu Twojego organizmu, 1 do 3 zabiegów powinny wystarczyć, abyś zobaczyła czy poczuła, wyraźną zmianę (poprawę).


NAPRAWIAMY I REGENERUJEMY.

Drugi etap ...

To jest kluczowy krok.

Dla wielu jest on też najważniejszy, gdyż zauważają zdecydowaną poprawę swojego samopoczucia i zdrowia.

W tej fazie nacisk położony jest na utrzymanie, jak najdłuższych okresów dominacji Twojej frakcji Gołębi, aby organizm miał szansę zregenerować się i naprawić to, co ewentualnie zdążyło się już popsuć.

W zależności od ilości problemów, z którymi przychodzisz oraz ich nasilenia, wymaga to różnych okresów czasu. Niektórym wystarcza kilka zabiegów i "sprawa" jest załatwiona. Inni potrzebują więcej spotkań.

Niestety, nie ma tu reguły. Każdy z nas jest inny. Fizycznie i psychicznie. Ale także historia życia każdego z nas jest inna.


Trzeci etap ...

OBSERWUJEMY I REAGUJEMY.

To jest krytyczny krok, w którym Ty pełnisz rolę opiekuna-obserwatora. Samej siebie.

Zakończyliśmy poprzednią fazę z sukcesem. Ty uznałaś, że cele stawiane terapii zostały spełnione. Teraz robimy przerwę w zabiegach. Co najmniej dwumiesięczną.

Twoim zadaniem jest obserwacja stanu Twojego organizmu i "wsłuchiwanie" się w jego potrzeby. Jeśli pojawia się potrzeba, reagujemy adekwatnie.

Praktyka pokazuje dwa najczęstsze scenariusze.

Pierwszy, opiera się na reagowaniu na wczesne symptomy pojawiającego się problemu. Przypomina interwencję ekipy medycznej podczas spotkania piłkarskiego: "zabolało - wbiegamy na boisko, psikamy sprayem, masujemy ... i po krzyku".

Drugi, bazuje na "zjawisku przepełnionej beczki". Skutki stresu kumulują się, aż wreszcie uznajesz, że już dłużej tak nie chcesz (nie możesz) funkcjonować.

Pierwszy scenariusz jest oczywiście znacznie lepszy i wymaga zazwyczaj kilku zabiegów (góra).

W drugim, mamy przeważnie do czynienia ze stanami przewlekłymi dolegliwości, przykurczami mięśni, utrwalonymi złymi wzorcami ruchu, głęboką depresją itp. Terapia jest wtedy dłuższa. Składa się nawet z kilkunastu zabiegów. Zdarza się, że w przypadku bardzo poważnych problemów, taką terapię trzeba powtórzyć po dwumiesięcznej przerwie.

Jest też trzecia droga. Dla osób świadomych, czujnych i wnikliwych obserwatorów, znających dobrze swoją psyche i ciało. Rzadko potrzebują oni doraźnych interwencji terapeutycznych, ale też nie dopuszczają do "przepełnienia beczki".

Zazwyczaj wystarcza im, że raz, dwa razy w roku skorzystają z "ładowania akumulatorów", czyli specjalnego zestawu zabiegów, przygotowanego przeze mnie dla każdego indywidualnie, "na miarę" potrzeb - przeważnie nie więcej niż 8 w jednej serii. That's it.

To się nazywa prewencja w najlepszym wykonaniu!

Ale nie jest to droga łatwa i dla wszystkich. To raczej "szlak dla zawodowców". Osoba niewprawna może łatwo przeoczyć ważny sygnał organizmu lub źle ocenić poziom "napełnienia beczki".

Jeśli dopiero zaczynasz uczyć się reakcji swojego organizmu, zarówno tych natury fizycznej, jak i tych psychicznych (emocjonalnych), to rekomenduję pierwszy scenariusz. Jest bezpieczny zawsze.


A zatem ...

Pomogę Ci :)

PRACUJESZ W KORPORACJI. JESTEŚ ŚWIADOMA SKUTKÓW CHRONICZNEGO STRESU I STAWIASZ NA PREWENCJĘ?

Dobrze trafiłaś. Jestem tu, aby Ci pomóc.

POMIMO TWOICH WYSIŁKÓW STRES DAŁ ZNAĆ O SOBIE. MASZ PROBLEM ZE ZDROWIEM I CHCESZ GO ROZWIĄZAĆ. SZUKASZ POMOCY, BO JUŻ
NIE DAJESZ RADY?

Dobrze trafiłaś. Jestem tu, aby Ci pomóc.
Pomogę Ci :)

... tylko daj sobie pomóc.


Ciągle nie jesteś przekonana?
Obawiasz się, że może to jednak nie dla Ciebie?

OK. Rozumiem Cię.

W końcu nie musisz być od razu zakochana w tej Technice, tak jak ja, nie musisz mieć do niej tak wielkiego zaufania, jakie mam ja i nie widziałaś, tylu co ja, wspaniałych, często zaskakujących, czy czasami wręcz niesamowitych rezultatów zabiegów tą Techniką.
Dlatego mam dla Ciebie propozycję. Co powiesz na taki układ:

nie spodoba Ci się Technika Bowena
(wątpię) ...

nie masz przekonania do terapeuty
(będę musiał z tym żyć) ...

kolor żaluzji w gabinecie jest o ton za jasny
(a tak się starałem) ...

... wszystko jedno,
jeśli coś będzie nie tak i w ciągu 5 dni od rozpoczęcia terapii zdecydujesz się ją przerwać ...
... będzie mi bardzo przykro, ale przyjmę to po męsku,
zwrócę Ci całą wpłaconą kwotę za pierwszy zabieg i ...
... pozostaniemy przyjaciółmi.

Oto moja Zdrowa Gwarancja satysfakcji.

​Odczuj efekty już po pierwszym zabiegu!

Przekonaj się osobiście o zaletach Techniki Bowena.


Jeżeli po pierwszym zabiegu nie poczujesz zrelaksowania i odprężenia, Twoje ogólne samopoczucie nie poprawi się, nie tego spodziewałaś się po zabiegu albo z jakiegokolwiek innego powodu uznasz, że "nie tędy droga", wystarczy że prześlesz mi wiadomość email o rezygnacji z dalszej terapii, zawierający Twoją prośbę o zwrot zapłaty za ten zabieg (lub za pakiet zabiegów, w ramach którego wykonałem ten zabieg), a ja zwrócę Ci całą zapłaconą kwotę.

Masz 5 dni od pierwszego zabiegu (pojedynczego lub w ramach pakietu) na własną ocenę i podjęcie decyzji. Żadnych pytań z mojej strony.

Dlaczego 5 dni? A nie tydzień, albo jeszcze dłużej? Jak już wiesz, kolejny zabieg Techniką Bowena wykonuje się nie wcześniej niż po 5 dniach i nie później (zazwyczaj) niż po 10 dniach od poprzedniego. W praktyce większość moich Klientów przychodzi na zabiegi raz w tygodniu i zwykle w ten sam dzień tygodnia o tej samej godzinie. Tak jest łatwiej dla wszystkich (Klientów i dla mnie) zaplanować czas. Dlatego potrzebuję informacji o Twojej ewentualnej rezygnacji najdalej piątego dnia po dniu pierwszego zabiegu, aby móc zaproponować zwolnione przez Ciebie miejsce w moim grafiku innej oczekującej osobie. 

Z góry dziękuję za zrozumienie :)

Już czas na Twoją decyzję.

Masz właśnie możliwość - DZIŚ - zrobić ten jeden, pierwszy, ale być może najważniejszy krok, by pomóc sobie osiągnąć to, co liczy się dla Ciebie najbardziej. TERAZ jest ten moment, abyś uczyniła najbliższe miesiące, ten rok, a także następnych wiele lat NAJLEPSZYM CZASEM TWOJEGO ŻYCIA.

Jak on wygląda? Jak byś się wtedy czuła? Jak brzmią fanfary triumfu? Jak smakuje zwycięstwo? Czujesz już jego zapach?

Zdrowie ...

​Wyobraź sobie chwilę, kiedy w końcu odzyskujesz kontrolę nad swoim zdrowiem i utrzymujesz ją na długo. Być może pierwszy raz w Twoim życiu. Kiedy masz pewność, że zadbałaś najlepiej o najważniejsze Twoje "aktywa", które będą "procentować" przez całe Twoje długie, zdrowe i szczęśliwe życie.

Stabilność ...

Wyobraź sobie, że wiesz dokładnie co zrobić, kiedy życie stanie się "ciężkie" i poczujesz się przytłoczona. Kiedy wiesz dobrze, gdzie możesz znaleźć pomoc, dzięki której wrócisz na swoją drogę do szczęścia oraz "naładujesz akumulatory", kiedy tylko zaczynasz tracić dotychczasowy impet.

Radość ...

Wyobraź sobie moment, w którym wreszcie czujesz, że rozwijasz się w każdym aspekcie. Jesteś pełna inspiracji oraz doświadczasz piękna, radości, wdzięczności i wszystkich innych uczuć, które sprawiają, że Twoje życie stało się znowu niesamowicie warte przeżycia. Jak tego zawsze chciałaś.

Miłość ...

Wyobraź sobie swoje relacje z najważniejszymi dla Ciebie osobami, którym poświęcasz tyle czasu i uwagi na ile zasługują. Twoje związki uczuciowe i emocjonalne z nimi rozwijają się i wzmacniają, jak nigdy dotąd, od kiedy uwolniłaś się od Twoich wybuchów złości czy irytacji.

Energia ...

Wyobraź sobie poranki, kiedy budzisz się wypoczęta po wielogodzinnym, regenerującym śnie i masz w sobie mnóstwo energii i chęci do działania. Możesz swobodnie wykonać to, co do tej pory przyprawiało Cię o ból głowy i wydawało się nie do udźwignięcia.

Samorealizacja ...

Wyobraź sobie ten dzień, kiedy przekraczasz linię mety Twojego największego celu. Kiedy czujesz, że odniosłaś zwycięstwo, przełamałaś wewnętrzny opór oraz swoje słabości. Teraz jesteś zdolna osiągnąć wszystko, o czym tylko zamarzysz.

DAJ SOBIE SZANSĘ NA PEŁNĄ REALIZACJĘ TWOICH NAJWAŻNIEJSZYCH CELÓW I PRAGNIEŃ.

Uśmiecham się na samą myśl o tym wszystkim :)

​Pamiętaj ...

Po pierwsze, strategia ...

Jeśli chcesz odnieść sukces pracując w korporacji i zachować zdrowie, musisz mieć strategię radzenia sobie z chronicznym stresem. To on kradnie większość Twojej energii.


Nie popełniaj błędu, który może zniweczyć Twoje plany zawodowe i prywatne. Przestań go lekceważyć! Chroniczny stres, to bardzo poważne zagrożenie dla Twojego zdrowia, a nawet życia.

Po drugie, wiedza ...

Po trzecie, działanie ...

​Możesz (musisz) w prosty i skuteczny sposób aktywnie przeciwdziałać skutkom przewlekłego stresu i zachować energię na realizację Twoich największych planów i marzeń.


Terapia Techniką Bowena jest do tego idealnym narzędziem.

Może pomóc Ci osiągnąć taki stan Twojego zdrowia fizycznego oraz psychicznego, który pozwoli Ci cieszyć się pełnią życia i zrealizować wszystko to, co jest dla Ciebie najważniejsze.

DAJ SOBIE SZANSĘ NA PEŁNĄ REALIZACJĘ TWOICH NAJWAŻNIEJSZYCH CELÓW I PRAGNIEŃ.

Life is 10% what happens to you and 90% how you react to it.

CHARLES R. SWINDOLL

Modus Tao - logo

MODUS TAO

Robert Jastrzębski

ul. Przasnyska 9 lok. U5

01-756 Warszawa

Wszystkie prawa zastrzeżone © Modus Tao

>